Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

15.09.2014
poniedziałek

Nie lubię poniedziałków

15 września 2014, poniedziałek,

Zatem Huphrey wciąż szamoce się z kopertą, w tle cicho pobrzmiewa rockowy klasyk – „I Don’t Like Mondays” w wykonaniu Boomtown Rats (utwór jak najbardziej na miejscu w przypadku konkursu kryminalnego, jeśli nie wiecie dlaczego, przeczytajcie gdzieś o tym) – i jest to właściwy moment, by coś Wam opowiedzieć.

Miałem sen.

Byłem scenarzystą i pracowałem w Hollywood. Plan filmowy. Scena dzieje się w rezydencji w Malibu albo podobnym miejscu. Basen. Mężczyzna pływa na materacu. Na oczach lustrzanki. Na uszach słuchawki. Słońce. Błoga pełnia. Pełna błogość. I nagle…

I nagle widzimy, że do mężczyzny zbliża się krokodyl. Parka stojąca na brzegu basenu widzi to i zaczyna krzyczeć. Próbują ostrzec mężczyznę, ten poprawia tylko słuchawki, leniwym ruchem zanurza dłoń w wodzie. Krokodyl podpływa, parka wrzeszczy, mężczyzna nieświadom zagrożenia korzysta z uroków życia, być może już ostatnich, krzyki, krokodyl, wrzaski, krokodyl… I gdy gad dopływa do materaca, wyskakują spod niego – kto by pomyślał, prawda? – rozradowane dzieci i oblewają mężczyznę wodą.

Takie arcydzieło stworzyłem dla Hollywood.

A teraz puenta. Koniec ujęcia, mężczyzna wychodzi z basenu, zdejmuje przeciwsłoneczne okulary, klepie mnie po ramieniu i mówi:

– Good job.

Ten mężczyzna to Jackie Chan.

Taki miałem sen.

Zatem teraz mówię do was wszystkich:

– Good job.

Odbierajcie to, jak chcecie.

O, widzę, że koperta wreszcie otwarta, a zatem nadszedł czas na ogłoszenie wyników.

Zanim przejdziemy do nagród głównych – trzy wyróżnienia. Otrzymują je: Mirosław L. („UTP-8 Stagnacja”), Maras P. („Agent 07 set”) oraz Katarzyna R. („Zebrane z porozrzucanych kartek”).

I wreszcie trzy nagrody. Chcąc nie chcąc (uwierzcie mi: czyniłem to z oporem) musiałem wskazać kolejność miejsc. I tak na miejscu trzecim znalazła się Aleksandra Kołyszko z opowiadaniem „Niewłaściwa dziewczyna”, opowiadaniem współczesnym, utrzymanym w konwencji czarnego kryminału, a rozpoczynające się od takiej sceny:

„Ocknęłam się w bagażniku samochodu z bolącą głową i paskudnym smakiem w ustach. Leżałam na boku, w ubraniu. Nie miałam związanych rąk ani nóg. Dotknęłam czoła i wyczułam na nim guza wielkości śliwki. Już nie krwawił. Pod sobą czułam drżenie jadącego samochodu. Zabrali mnie z klubu. Tylko dokąd?”.

Dalej jest prosto, równie nastrojowo i konsekwentnie.

Nigdy nie chciałbym się ocknąć w bagażniku. Niczego dobrego to nie wróży. Pewnie podzielacie tę opinię. Przynajmniej podziela ją większość z Was.

Miejsce drugie przypadło Michałowi Pierogowi („Śmiertelny mandat”), który kreśli perypetie Józefa K., europosła z Podlasia. Godna podkreślenia jest konsekwencja stylistyczna przywodząca na myśl tradycję tzw. neokryminału rodem z Meksyku (piszę to całkowicie serio!). Nawet, panie Marcinie i drodzy Państwo, jeśli nie słyszeliście o meksykańskim neokryminale, uwierzcie, że coś takiego jest. A oto próbka. Sami zobaczcie, cóż to – między innymi – spotkało naszego rodaka z Podlasia:

„Bez większych kłopotów policji udało się ustalić, że Józef K. pokierował swoje kroki do dzielnicy burdeli. Nie był to ulubiony rewir policjantów, podwoili nawet swój status liczbowy przed wkroczeniem w mroczne tunele i aleje przy dworcu północnym. Jednak w odróżnieniu od wielu poprzednich interwencji w tej konkretnej sprawie cały półświatek chciał współpracować więcej niż chętnie. W ciągu kolejnych paru godzin zebrano ponad siedemdziesiąt zeznań i portretów pamięciowych. Portret polskiego europosła kreślono dość zgodnie: facet przyszedł, na widok pań w burdelowych oknach wywalił oczy na wierzch, a potem rzucił się do pierwszego z brzegu. Po odbyciu cyklu masaży odmówił zapłaty, tłumacząc się, że to jemu za odbycie stosunku powinno się zapłacić, a nie »tej szpetnej kurwie«. »Ta szpetna kurwa« okazała się absolwentką gdańskiego konserwatorium muzycznego (specjalność: altówka), która to nieco się zagubiła na drodze do grania w operach świata. Jak zeznała, próbowała wyjaśnić Józefowi K., że jest w dzielnicy burdeli i że, owszem, ludzie w Belgii są przyjaźni, jednak nie aż tak, i że naprawdę będzie dla niego zdrowiej, jeżeli zapłaci, bo za chwilę przestanie z nim rozmawiać ona, a zacznie grupa dorodnych imigrantów z Maroka. Józef K. donośnie oznajmił, że jest europosłem i co mu może »ten asfalt«. Koncepcja immunitetu dyplomatycznego nie dotarła jeszcze w okolicę dworca północnego, więc »ten asfalt« wziął grupę kolegów i dołożył starań, by Józef K. nieco lepiej zrozumiał koncepcję wynagrodzenia za usługi.

Po dotarciu do tego punktu śledztwa prowadzący je byli pewni, że to marokański gang sutenerów odpowiedzialny jest za przedwczesny zgon Józefa, jednakże szybko okazało się to ślepą alejką. Grupa Marokańczyków sama się do nich zgłosiła i opowiedziała, że jak różnych idiotów już w życiu przerobili, to ten Polak pobił wszelkie rekordy. Zaproponowali nawet policji współpracę, że jeżeli kiedyś jeszcze trafi się taki cymbał, to sami po nich zadzwonią, bo choć są w sutenerstwie od lat, to jeszcze jakieś szczątki sumienia mają”.

Uff.

Pierwsze miejsce pierwsze przyznane przez jury w jednoosobowym składzie.

Anita Stawik i „Niewolnik swojego zapachu”. Festiwal w Jarocinie 1985 roku, niezłe realia z epoki, w tle ponura zbrodnia i – to ujęło mnie szczególnie – pomysłowość narracyjna, związana ze zmianą planów, perspektyw, sposobów opowiadania. Siłą nie jest tu może nawet historia sama, ale to, w jaki sposób jest ona przedstawiana. To tutaj najważniejsze. Poza tym Ryszard Ćwirlej, znakomity współczesny wskrzesiciel powieści milicyjnej, byłby z pani Anity dumny. Zaczyna się wszystko tradycyjnym obrazkiem, zamieszanie nastąpi później:

„Pociąg z przerażającym gwizdem wtoczył się na stację. Jeszcze zanim umilkły hamulce, z okien na peron posypały się śpiwory, a krótko potem wytoczyła się rozhukana ciżba punków zmieszana z podenerwowanymi mężczyznami wracającymi z pracy oraz kobietami w kolorowych, letnich sukienkach.
– Ja was poprowadzę – krzyknął Czochol, dzierżąc w prawej ręce namiot, w lewej jabola – byłem tu rok temu, kiedy Siekiera dała taki koncert, że aż miałem mokro. Znam Jarocin jak własną dziwkę. Kochanie, to oczywiście nie o tobie.
– No myślę – Księżna nie wyglądała na zadowoloną. To pewnie przez podróż w tłumie u boku spoconych, pijanych ludzi w dusznym przedziale. I jeszcze ten jej Czochol, którego nie bez przyczyny tak nazywali.
– Ej ty, Ciechowski, zgol tę grzywkę – pijany pancur dość mocno potrącił Czochola. Jolce też się dostało rykoszetem, ale Leszczu zdążył ją złapać, w końcu po coś z nim była – Republika się sprzedała. Jak cię zobaczę jeszcze z tym na głowie, to masz wpierdol – wykrzesał z siebie i runął jak długi na chodnik. Zapewne przyczyną tego była starannie osuszona butelka po Uśmiechu kombajnisty, włożona w boczną kieszeń spodni uszytych z firanek PKP”.

Hm… Pamiętam dobrze 1985 rok i Jarocin – przynajmniej wydaje mi się, że wciąż pamiętam – ale spodni uszytych z firanek kolejowych (chyba) jednak nie widziałem.

Good job.

Gratuluję wyróżnionym. Wszelako nie popadajcie w samozachwyt, jeśli już widzicie się na półce obok Dostojewskiego i Manna, zwolnijcie trochę.

***

Parafrazując słynne zawołanie Fidela, ukułem kiedyś powiedzenie: „Kryminał albo śmierć”. Tego – jako czytelnicy, a może w nielicznych przypadkach także i pisarze – się trzymajcie. Warto. To najpiękniejszy gatunek literacki, jaki mógł się trafić.

To mój ostatni poniedziałek z Wami i ostatni odcinek tego bloga. Cieszę się, żeśmy przetrzymali to lato razem.

Kłaniam się nisko.

Nigdy już tu nie powrócę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Jeszcze w 1993 roku widzialem kolesi w spodniach uszytych ze starych brazowo-sraczkowatych firanek PKP… Mysmy mieli galoty czerwono-niebieskie, porobione z dwoch par spodni… No i jabole w plecakach, bo z kieszeni to by zostaly skrojone w 10 minut…

    Ech, wspomnienia…

  2. Najbardziej podoba mi się początek Józefa K.
    Laureatom gratuluję!

  3. Moje opowiadanie ma tytuł „Stagnacja” a nie „UTP-8 Stagnacja”. Skąd ten pomysł? Chyba że to nie ja 😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Łe, miały być nagrody- niespodzianki a tu nic! Na nagrodę nie liczyłam bo to pierwszy popełniony przeze mnie tekst, ale jakiś kryminał od Polityki przyjęłabym z radością

  6. A może to było UTF-8? 🙂
    System, mówiąc w uproszczeniu, zapisu tekstu w komputerze. https://pl.wikipedia.org/wiki/UTF-8

    Przy okazji: Kiedy będzie opublikowane zwycięskie opowiadanie? Czy pozostałe dwa nagrodzone też będą opublikowane?

  7. Zwycięskie opowiadanie jest już opublikowane i moim zdanie to kiepski kryminał. Owszem, sprawdza się jako „pocztówka z Jarocina 85” ale intryga kryminalna słaba.

  8. Ja też tak uważam. Moim zdaniem na pewno były lepsze opowiadania. Dlaczego to zostało wybrane?
    Bardzo przewidywalne i nudne.

  9. do @Lech. Też myślałem że może miało być UTF-8. Tak czy inaczej jeżeli mowa o moim opowiadaniu to jednak trąci amatorką. Tego dodatku nie ma ani w nazwie pliku ani w nagłówku tekstu.

    do Tio. Moje opowiadanie było bardzo podobne do zwycięskiego. Też długie i wciągające opisanie świata, budowanie klimatu a potem szybkie zakończenie. W 15 tysiącach znaków nie udaje się dużo więcej. Z drugiej strony Jurorowi chyba przypadł taki schemat do gustu a ten… nie podlega dyskusji 🙂

  10. Oto moje pytania – kto zna na nie odpowiedź?
    1. Do jakiej grupy czytelniczej mieli trafić autorzy swoimi opowiadaniami?
    2. Komu z czytelników spodobały się spisane wyżej fragmenty?
    3. Czy istnieje powód, dla którego autor konkursu nie chce się więcej do nas odezwać?
    „Kryminał albo śmierć”.

  11. „De gustibus non disputandum est”, ale myślałem, że Pan juror ma go trochę na wyższym poziomie. Ogólnie spodziewałem się bardziej profesjonalnego konkursu, w tym więcej porad i zaangażowania Pana Jurora, którego moim zdaniem, nie było wcale. Ale cóż, przecież to była tylko promocja Pana jurora, nic więcej. Szkoda, że wszystkie nagrodzone opowiadania nie zostały opublikowane w całości, poza tym z I miejsca. Dodam jeszcze, że w mojej prywatnej ocenie intryga kryminalna w zwycięskim opowiadaniu była ŻADNA, przykro mi to pisać, ale mam takie zdanie. Chciałbym poznać pozostałe prace. Skoro kwintesencją gustu jurora jest jego wybór (zwycięskie opowiadanie), to ja raczej nie kupię nigdy jego książki, żeby czegoś podobnego nie czytać. PS. Zabrakło „fachowej” recenzji, o której była mowa w reklamie ogłoszonego konkursu. No i gdzie ona jest? Chciałbym poznać fachową ocenę jurora. Dlaczego jej nie przedstawił? Może, nie wie, jak przekonać czytelników do swej decyzji. Piszę trochę, jak sfrustrowany anonimowy autor, którego w dodatku nikt nie docenił  Ale co mi tam, zdania nie zmienię. Spodziewałem się czegoś lepszego, a tu zabrakło profesjonalizmu i szacunku dla wszystkich uczestników. Spodziewam się odpowiedzi: Sorry taki mamy (mieliśmy) konkurs. Ogólnie bida i nędza. Podzielam zdegustowanie @Mijo i dodaję swoje.

  12. Ludzie,dajcie spokój. Owszem miało być inaczej, ale to inna sprawa. Przemawia przez Was rozgoryczenie, że to nie Wy wygraliście. Zapewne uda Wam się to następnym razem. Nie można w ten sposób się zachowywać. Ja sam nigdy nic nie wygrałem i nie rozdzierałem szat. Pisałem, pisałem i po kilku latach wydałem pierwszą powieść, a później następne. Nie można się poddawać, trzeba mieć duszę wojownika, a nie starej baby jęczącej – O mój Boże, o mój Boże. Pozdrawiam
    Andrzej

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*