Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

5.09.2014
piątek

Suspens. Znacie? To posłuchajcie

5 września 2014, piątek,

Starannie zaplanowana obława na seryjnego mordercę kończy się niepowodzeniem. Zniechęceni policjanci rozjeżdżają się do domu. A zresztą, co Wam będę opowiadał. Przeczytajcie.

„Wallander poszedł do siebie i zamknął pistolet w szufladzie biurka.

Wsiadł do auta i pojechał do domu, na Mariagatan.

Była za cztery dwunasta, kiedy zaczął wchodzi po schodach”.

Tu kończy się rozdział 35. i zaczyna kolejny. A rozpoczyna się tak:

„Wallander przekręcił klucz w zamku”.

Stop.

Dobrze to wymyślone. Każde zdanie brzmi jak kolejny gwóźdź wbijany w trumnę. A dlaczego?

Jak myślicie: kto czai się za drzwiami? Jeśli nawet nie czytaliście powieści „O krok” – powieści wspaniałej, najlepszej z wallanderowego cyklu (swoją drogą trzeba natychmiast odrobić zaległości) – to z pewnością domyślacie się. Tak. On. On tam czyha.

Rzecz w tym, że czytelnik wie o tym już od dłuższej chwili i siedzi jak na szpilkach. Chciałby może i krzyknąć, ostrzec komisarza, wszelako wiemy, że gest to beznadziejny. Za drzwiami w mieszkaniu Wallandera czai się morderca. Naszego dzielnego policjanta dotyka jedna z typowych dlań przykrości: ot, poplamił koszulę. Zbiera się raz, aby podjechać do domu (za drzwiami czai się…), ale coś go zatrzymuje na miejscu. Wysyła policjantkę (za drzwiami wciąż…), ta, o dziwo, wraca ze świeżym ubraniem. Nic się nie stało. Oddech ulgi. Aż wreszcie – do trzech razy sztuka – zbliża się północ i…

Istnieje wiele sposobów budowania powieściowego suspensu. Zainteresowanych tematem odsyłam do pouczającej książki Jacka Dąbały „Tajemnica i suspens”. Sporo tam nie tylko o mechanizmie suspensu, ale także o creative writing, które jest jednak czymś innym niż potocznie się wydaje.

W powieści Mankella cała zabawa polega na tym, że my – czytelnicy – wiemy to, czego nie wie bohater, zaś konfrontacja Dobrego i Złego jest odwlekana i, by tak rzec, zyskuje swoją gęstość poprzez serię zdarzeń wokół Poplamionej Koszuli.

Czasem efekt suspensu tworzony jest tak, że wiemy doskonale, iż nieuchronnie dojdzie do konfrontacji między antagonistami, kwestia tylko, gdzie, kiedy i jak. Tak dzieje się w „Niebieskim pożegnaniu” Johna D. Macdonalda, klasyka czarnego kryminału i jednego z moich mistrzów. Dodać trzeba, że postać Juniora Allena, bezwzględnego, cynicznego i sadystycznego przestępcy, jest jedną z lepszych kreacji szwarccharakteru w dziejach tego gatunku, a finałowa rozgrywka między Travisem McGee oraz Allenem, dziejąca się na łodziach u wybrzeży Florydy, to prawdziwy majstersztyk.

Jeszcze inaczej do sprawy podchodzi gwiazda francuskiego thrillera, Pierre Lemaitre. Weźmy „Zakładnika”. Oto poznajemy zdegradowanego urzędnika, pana Delambre’a, jego pieski los, a podejmowane przezeń wysiłki, by zmienić niefortunny bieg zdarzeń budzą naszą litość wymieszaną z sympatią. Kryzys gospodarczy szaleje, kredyt i odczucie życiowego poniżenia nie dają spać po nocach (na pasmo klęsk patrzą żona, dorosłe córki i znienawidzony zięć), dodajmy do tego kult etatyzmu we Francji (urzędnicy w carskiej Rosji Gogola mogą się schować), a zrozumiemy, dlaczego poczciwy Alain Delambre nagle przestanie zachować się ulegle i chwyci się każdej, najbardziej szalonej nawet szansy, byle zmienić swe położenie.

Nie mogę powiedzieć nic więcej. Dodam tylko, że gdy już wydaje się, że wszelkie fabularne karty rzucono na stół, a nasz bohater zrobił coś, czego nie powinien, następuje zaskakujący zwrot akcji. A po nim – Lemaitre ma upodobanie do czarodziejskich sztuczek, w tej kwestii zresztą prowadzę dyskusję z Zygmuntem Miłoszewskim – dokonuje się kolejny twist. Jak na moje wyczucie o jeden za dużo. Pouczające jest w tym kontekście zdanie zamieszczone przez Lemaitre’a w posłowiu do „Zakładnika” i głoszące, że w tej powieści „pierwszeństwo [pomysłu] góruje nad prawdopodobieństwem”. Uwaga ta jest zresztą niezłą charakterystyką także innych kryminałów francuskiego pisarza, dla którego owa czarodziejska sztuczka jest znakiem rozpoznawczym.

No dobrze.

A teraz pora na mój twist.

Nie zastanawia Was, dlaczego to wszystko piszę? Piszę, choć miałem tego nie robić? Powód jest jeden. Liczba nadesłanych opowiadań wprawiła mnie w pewną czytelniczą konfuzję. Czytam wszystkie opowiadania – jedne zasługują na to bardziej, inne mniej – i końca nie widać. A ponieważ światełko w tunelu jeszcze się nie zatliło, uroczyście ogłaszam, że wyniki konkursu zostaną podane tydzień później od planowanego terminu. Daję sobie jeszcze siedem dni, a Wy musicie uzbroić się w cierpliwość do 15 września.

Wtedy TO nastąpi.

Oto mój suspens.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 15

Dodaj komentarz »
  1. A kiedy światełko się zapali, to wtedy bierz chłopie nogi za pas i zwiewaj. To nadjeżdża pociąg ekspresowy z Krakowa, albo pośpieszny z Włoszczowej. 🙂

  2. Nieładnie 🙁

  3. Mariusz Cz. – tegoroczny zwycięzca konkursu na najczęściej zaskakiwanego czytelnika 😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Rozumiem, że rzeczywiście nadesłanych opowiadań jest dużo i zrozumiałe „przesunięcie” terminu jest do zaakceptowania. Przykro mi jednak słyszeć, że: „Czytam wszystkie opowiadania – jedne zasługują na to bardziej, inne mniej – i końca nie widać.” Otóż, Szanowny Autorze, wydaje mi się, że WSZYSTKIE ZASŁUGUJĄ BARDZO! Ze względu na to, że ktoś poświęcił na to swój czas, starał trzymać się wyznaczonych reguł, wysłał wreszcie w określonym terminie tekst, wziął udział w konkursie, promuje pismo itp. itd. A czy są lepsze, gorsze, na pograniczu grafomanii lub sztuki – to okaże się w czasie ogłoszenia werdyktu i wolą i prawem Jury jest je oceniać . Troszkę upominam się tutaj o szacunek, nawet jeśli Autorzy są przez „małe a”. Czy nie lepiej, że odzew był taki niż żaden? Mam nadzieję, że to sformułowanie było po prostu niezręcznym skrótem myślowym. Z poważaniem.

  6. Ależ szanuję wszystkich Państwa, czego świadectwem wnikliwa lektura dokonującą się niezależnie od wyrażonej przeze mnie opinii. To, że poświęcacie Państwo „swój czas”… Hm… To całkiem normalne, skoro pisanie, skądinąd także ćwiczenia z p. Chodakowską i tak dalej dokonują się w czasoprzestrzeni. Pisanie to naprawdę pożeracz czasu, ale to już na zupełnie inną opowieść.
    Naprawdę doceniam Was wszystkich.
    Śpijcie dobrze i nie krzyczcie przez sen.

  7. @nika249 – to że ktoś poświęcił czas by napisać te swoje 15 tys. znaków nie upoważnia do twierdzenia, że jest to warte czytania.
    Wyobrażam sobie, że gdybym był jurorem takiego konkursu to już na podstawie kilku pierwszych zdań wiedziałbym czy dane opowiadanie warto czytać do końca.
    Ten konkurs nie polega na tym, że p. Mariusz oceni każde z opowiadań, poradzi autorowi co warto poprawić itd.
    Konkurs polega na wyborze z tych 153 opowiadań kilku najlepszych. Czasem już po pierwszym zdaniu widać, że dany teks absolutnie się do tych „kilku” nie zalicza.

  8. Oj, to nie tak. Jedno pierwsze zdanie jeszcze o niczym nie świadczy. Piąte zdanie też nie. Nawet jedenaste. Dopiero ostatnie zdanie pozwala ocenić wszystkie wcześniejsze razem.
    Przykład:
    Zdanie 1: Ależ to była noc.
    Zdanie 5: Mieliśmy zbyt mało czasu.
    Zdanie 11. Pociąg pospieszny do Katowic odjeżdżał o 6:15.
    Ostatnie zdanie. Dobrze, że to był tyl;ko sen.
    Spokojnej nocy.

  9. Ja stosuję zasadę Stephena Kinga: jeżeli po 20% książka czy opowiadanie mi się nie podoba to po prostu szkoda czasu na czytanie reszty.

  10. Ja czytam do końca. To moja zasada.

  11. Gdybym stosowała zasadę Kinga nie przeczytałabym kilku najważniejszych książek w moim życiu.

  12. Jakiś przykład?

  13. Mijo, niepokojąco znajomo brzmi te Twoje przytoczone kilka zdań. Czytałeś moje opowiadanie? Przyznaj się 😀

  14. Suspens suspensem, ale po cichu liczyłam jednak, że nastąpi oczekiwany (przeze mnie) zwrot akcji i wyniki pojawią się już dziś…

  15. @tio „Doktor Faustus” albo „Inne pieśni” Dukaja.

  16. Bardzo ciekawa opinia, nawet zgadzająca się z moją:)

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*