Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

25.08.2014
poniedziałek

Światowe zagłębie kryminału

25 sierpnia 2014, poniedziałek,

Uwaga, uwaga! Podaję magiczną liczbę.
Oto ona.
Sto pięćdziesiąt trzy.

Tyle opowiadań wpłynęło na konkurs „Lato z kryminałem”. Właściwie nie wiem, co powiedzieć, coś jednak wypada. Może więc tak.

Po pierwsze – dziękujemy wszystkim, którzy postanowili wziąć udział w tym dość szalonym, okazuje się, przedsięwzięciu. Przyznam się, że są mniej perwersyjne sposoby spędzania letniego czasu niż pisanie opowiadań o uśmiercaniu na tysiąc sposobów i dokonujących się procesach gnilnych (w lecie zachodzących w przyspieszonym tempie), a trzeba dodać, że do klawiatury zasiedli wszyscy: kobiety i mężczyźni, z Bielska-Białej i z Ełku, Warszawy i Wrocławia, debiutanci (jak sądzę), jak i ci, których nazwiska brzmią mi dziwnie znajomo, a i na okładkach książek też takowe widziałem (nie chodzi przy tym o przypadkową ich zbieżność). Kłaniam się wszystkim nisko.

Po wtóre – wiadomo, że gdy „The New York Times” coś napisze, to wieści idą w świat. Na dodatek, jak to śpiewali nasi rockowi klasycy, wieści takie szybko się rozchodzą. Zatem, gdy NYT napisał (w bałamutnym skądinąd tekście) o fali polskiego kryminału, który zdetronizuje posępnych Skandynawów, zrobiło się pewne zamieszanie. A to „The Independent” (niebałamutnie już) napisał, a to nachodził polskich pisarzy pan z radia szwedzkiego, dopytując o to i owo. Zawsze mówię, że polscy autorzy kryminałów nie mają się czego wstydzić i że – jeśli mowa o tym gatunku – należymy do czołówki i wystarczy jeden złoty strzał, tak jak w przypadku szwedzkim zadziało się za sprawą Mankella, a dekadę później Larssona, by efekt trampoliny zadziałał.

Sto pięćdziesiąt trzy.

Jesteśmy zagłębiem kryminału. Albo stajemy się nim. Sami widzicie.

Po trzecie – narzekaliście Państwo na format. Limit na opowiadanie – piętnaście tysięcy znaków – wymusza kompresję historii, ba, ewokuje kompresję kompresji wręcz, jest formatem morderczym, fakt. Pozwólcie więc na anegdotę.

Rozmowa telefoniczna. Po jednej stronie Katarzyna Bonda, autorka znakomitego „Pochłaniacza”. Po drugiej Zygmunt Miłoszowski, król polskiego kryminału.

Ona: – Wiesz, właśnie przekroczyłam milion znaków. On – milczy. Uwierzcie mi: zapowietrzyć Zygmunta, zbić z tropu króla, to nie taka prosta rzecz.

Przyjmijmy więc, że miarą powieściową jest – równa to miara – jeden milion znaków, czyli jedna Bonda (1B). Powieści Camilli Läckberg są, z grubsza, rozmiaru 1B. Przeciętna dla Skandynawii jest nieco niższa, ale pewno nieznacznie. Pisarze tacy jak Marek Krajewski, Marcin Wroński, Zygmunt Miłoszewski (pomijam tu „Bezcennego”) lub niżej podpisany zwykle poprzestają na 0,5B. Anglicy i Amerykanie – tam wprawdzie liczy się słowa, nie znaki – mają podobnie.

Pisaliście opowiadania do oporu. Ostatnie nadeszło równo o północy. Zakładam, że wykorzystaliście pełen limit znaków. Znaczy to, że natrzaskaliście w sumie około 2,3 Bondy. Szczerze gratuluję.

Sto pięćdziesiąt trzy.

Teraz będę to wszystko czytał.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 36

Dodaj komentarz »
  1. 153… czy to czasem nie brzmi jak tytuł jakieś powieści?

  2. Ooo… zacna liczba. Zatem wytrwałości w czytaniu życzę! 🙂
    Najlepszym towarzyszem czytającego jest kawa z mlekiem i krówki. Sprawdzone! 😉

  3. W sumie, czemu nie?
    Weźmy się wszyscy „pisarze” (śmieję się tu z siebie) i napiszmy coś pod redakcją właściciela bloga…
    Zbiór opowieści i opowiastek autora zbiorowego, bo dlaczego by nie? 😀

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. To byłoby miłe… Tylko kto nam to wyda?

  6. Jeśli spoglądacie Państwo w moim kierunku, muszę was rozczarować: ja tego nie wydam:).

  7. Konkretna, mocna odpowiedź 🙂

  8. Może pan Andrzej (patrz: komentarze do Serce opowieści) wyda?!

  9. Aby uporać się z taką ilością opowiadań wystarczy przeczytać z każdego z nich ostatnie zdanie. Ostatnie zdanie zawsze należy do najlepszego. Więc to tylko 153 zdania, a potem /niestety/ czas na odpoczynek.

  10. Skąd w ogóle przekonanie, że z tych 153 opowiadań uzbierałoby się cokolwiek warte wydania? 😉

  11. Pan Andrzej na to powie tak – Kochani moi wydanie to jedno, a sprzedaż tego to zupełnie inna bajka. Publikacja opowiadania nawet w tak szanownym tygodniku nie otworzy Wam drogi do sławy. To będzie jedynie forma zachęty, żeby nie rezygnować, że może kiedyś się uda. Trening czyni mistrza. Żeby być dobrym w te klocki to faktycznie trzeba wypukać na klawiaturze miliony znaków i to bez spacji. Dar boży i ciężka praca może doprowadzić do sukcesu. Może,ale nie musi. Pozdrawiam Pana Mariusza. 🙂

  12. 153 – bardzo ładna liczba! Życzę powodzenia i wytrwałości w czytaniu 🙂

  13. 153 pozycje to sporo. Mam nadzieję, że czytanie tych opowiadań sprawi Panu taką samą frajdę, jaką nam autorom sprawiło ich pisanie. Nieco zdziwiła mnie informacja o wzięciu udziału w konkursie osób, które swój debiut wydawniczy mają już za sobą. Myślałam, że to konkurs raczej dla „piszących do szuflady”, którzy chcą sprawdzić czy to co piszą jest fajne, czy też powinni raczej znaleźć sobie inne hobby 🙂

  14. Ale tu wazeliny, można się utopić. 🙂

  15. Czy w mailu trzeba było podać miejscowość? Bo w regulaminie było napisane, że tylko mail i telefon… A skoro wiadomo, że ktoś z Ełku, Warszawy, to wolę się upewnić: czy czegoś przypadkiem nie przeoczyłam? 🙂

  16. Czy jezeli okazalo sie, ze niestety w mailu nie zalaczyl sie mail i telefon to czy mozna je jeszcze jakos doslac? Bede ogromnie wdzieczny za odpowiedz.

  17. Nie chcę wchodzić w cudza skórę – no bo ja tu od urobku kryminalnego jestem, a nie organizacji – lecz jeśli podeśle Pan dane pod ten sam mejl, pod który słał Pan opowiadanie, powinno być dobrze…
    Pozdrawiam
    mc

  18. Czyli jak widać. Będąc sekundę po odjeździe pociągu na peronie, niektórzy pasażerowie jednak w nim jadą. Pozdrawiam nieczytających regulaminy. Precedens Legii Warszawa jest w naszym kraju nie do przyjęcia. A szkoda.

  19. Celtic minuty temu – ku mej ogromnej satysfakcji – odpadł z Mariborem. Darujcie więc Panu: wszak wysłał opowiadanie, a danych nie; gdyby wysłał dane, a chciał dosłać opowiadanie, byłoby ciekawiej… Literatura niechaj wspiera ducha, bo liter ma pod dostatkiem.
    Dobrej nocy wszystkim. W Glasgow też.

  20. @uniz: Używając Twojej analogii z pociągiem, wydaje się, że istotą sprawy jest to, aby odpowiedni człowiek wsiadł do odpowiedniego pociągu i co najważniejsze we właściwym kierunku. A jeżeli nawet nie zdąży kupić biletu na stacji to zawsze może zrobić to u konduktora. Mam jednak wrażenie, że Ty nie jesteś pewny czy to jest Twój pociąg nawet jeśli kupiłeś już bilet. Dziękuję za troskę o moją podróż i życzę udanej nocy.

  21. Wieszczę zwycięstwo! 153 to numer mojego mieszkania!:):):)

  22. Uffff. Jestem już spokojny. Myślałem, że moje opowiadanie, które miało 15005 znaków nie przejdzie przez drakońskie sito regulaminu. A… i spokojny jestem również o fakt, że akcja w nim, toczy się 19 czerwca (ale to też prawie lato, przecież było cieplej niż dziś np.). Ale kto by sie tam przejmował regulaminami, przepisami, zasadami? Przecież to rzeczy, które z definicji można obejść. Miałem tylko nadzieję, że autorów kryminalnych intryg powinna cechować precyzja, logika i konsekwencja… Drogi Panie/ Pani „Mar” proszę czytać ze zrozumieniem: Jazda pociągiem to nie kwestia kupna biletu, ani nawet tego, czy pociąg jest właściwy, tylko czasu, w którym osoba chcąca być podróżnym, znalazła się na peronie. Przed, czy po odjeździe. Pan/Pani trafił po odjeździe i to nie ulega wątpliwości. Jednak konduktor Pana/Panią pociągnął za frak/kieckę do góry i jedzie Pan/Pani w pociągu. Ja mam tylko pytanie do kierownictwa tego pociągu, czy reszta pasażerów (która była o czasie i miała odpowiedni bilet) może liczyć ze strony przewoźnika choćby na wafelek prince polo?

  23. 15 005 znaków to nie to samo co „do 15 000 znaków”, a 19 czerwca to jeszcze nie lato. Koniec, kropka. Miłego dnia i do następnego konkursu. Musimy ułatwić Panu M.C. zadanie i mówić NIE! na pokonkursową zmianę regulaminu. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zachęcam do kibicowania tym, którzy zdążyli i niczego nie przegapili.

  24. Mijo, podobno pierwsze zdanie jest zawsze najważniejsze 🙂 Tak mnie uczyli wielcy 😉

  25. Dlatego wielkich już nie ma. Pozostaliśmy my … Spokojnej nocy.

  26. Panie Mariuszu, jak idzie czytanie? Jakieś czarne konie? Jakieś niespodzianki? Gdzieś, coś…? 🙂

  27. Ludzie dajcie chłopu spokój. Weźcie relanium, albo idźcie na mszę do kościoła. Macie robaki w tyłkach, czy co? Czarne konie to chodzą do Morskiego Oka i dzięki obrońcom zwierząt niebawem pójdą na rzeź. 🙂

  28. Panie Andrzeju, skąd pewność, że pan Mariusz jest typem pustelnika i nie chce się podzielić chociaż częścią swoich wrażeń z czytania? 😉

  29. Jest pisarzem, to raczej pustelnik. Siedzi w zaciszu swojego wypasionego domostwa i pali trawkę. Robi to, co każdy. Co za wrażenia? Ludzie, to tylko się Wam wydaje, że stworzyliście arcydzieła. Życie brutalnie sprowadzi Was na ziemię. Zresztą, gdzie się pchacie? Życie pisarza jest trudne, a o sukces trudniej niż o wygraną w Lotto. 🙂

  30. Hehe… kolejne mylne przeświadczenie, że każdy tutaj liczy na spektakularny sukces, wydanie opowiadania w milionowych nakładach, przetłumaczenie na sto języków, a potem na wieniec laurowy, wypasione konto i wywiady w tv 😉 Ja wysyłałam wyłącznie dla frajdy. A wrażenia można mieć, niezależnie od tego, czy czyta się laureata Nobla, czy jakiegoś konkretnego gniota. Ba, nawet często gnioty zostawiają trwalsze wrażenia niż coś ambitniejszego. Bo się przynajmniej człowiek zadziwi i uśmieje.

  31. „Ja wysyłałam tylko dla frajdy” – „Bo się przynajmniej człowiek zadziwi i uśmieje.” 🙂

  32. Czy wywołanie uśmiechu na twarzy czytającego to mało? 😀

  33. Andrzej, weź chłopie zobacz, czy Cię nie ma na innym forum…

  34. A więc tak: do tej pory odpadła z konkursu grupa, która nie zdążyła na pociąg i grupa, która zapomniała się podpisać, a teraz odpadają ci, co opowiadania wysyłali dla frajdy. Jest nas już mniej, czyli zwiększają się szanse tych, co zdążyli na pociąg, podpisali się i milczą. Ciszej idziesz, dalej zajdziesz.

  35. Tak, ci co pisali dla własnej przyjemności odpadają, za to zostali sami „wielcy” pisarze (piszący nie dla frajdy a dla potomności, o!) 😀 Powodzenia!

  36. Oj Mijo Mijo. Niepotrzebnie siejesz ferment. Po pierwsze jescze nikt nie odpadł więc nie strasz biendych ludzi. Po drugie jeśli tak nielogiczne napisałeś swoje opowiadanie jak powyższą wypowiedź to szcerze współczuję. Na początku sam decydujesz ostentacyjnie kto odpadł a potem wspominasz o cichym, dalekim zajściu. Sam sobie zaprzeczasz. Gdzie tu logika? Pozdrawiam i życzę wygranej 🙂

  37. Muszę wytłumaczyć to, co niezrozumiałe:
    1. Daleko zajdę, bo cicho idę.
    2. Decyduję kto odpadł, bo pozwala mi na to patrz: regulamin konkursu. Każdy, kto zapoznał się z regulaminem, może wskazać, kto odpadnie.
    3. Owszem, sieję, ale ziarno prawdy i każdy, kto tu pisze, zasiał coś od siebie. Strażnik też – daje nadzieję, że jeszcze nikt nie odpadł. Czy żadne opowiadanie do tej pory nie zostało odrzucone?
    4. Nie mam nic do zarzucenia swojej poprzedniej wypowiedzi.
    P.S. Fajnie jest pisać opowiadania i fajnie wiedzieć, po co się to robi.
    Dobranocka.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*